
28 kwietnia 2026
Tanie przesyłki z Chin z dodatkowymi cłami
Z początkiem tegorocznych wakacji zakończy się era tanich przesyłek z Chin do całej Unii Europejskiej, w tym Polski. Pojawi się nowa obowiązkowa opłata, doliczana do każdej pozycji taryfowej. Jak rynek przesyłek z Państwa Środka zmieni się od 1 lipca 2026 r.?
Dynamiczny rozwój platform e-commerce z Azji, takich jak Temu, AliExpress czy Shein, na zawsze zmienił krajobraz handlu detalicznego w Europie. Niskie ceny, agresywny marketing i szeroki asortyment sprawiły, że paczki z Chin stały się stałym elementem pracy firm logistycznych oraz codzienności milionów konsumentów. Jednak era całkowicie bezcłowych zakupów drobnych towarów dobiega końca.
Unia Europejska, dążąc do ochrony rodzimego rynku i uporządkowania kwestii środowiskowych, wprowadza istotne zmiany w przepisach celnych, które znacząco wpłyną na portfele kupujących i procesy operacyjne w logistyce.
Nowa opłata od 1 lipca. 3 euro za przedmiot
Kluczowa zmiana wejdzie w życie 1 lipca 2026 r. Rada Unii Europejskiej zdecydowała o nałożeniu dodatkowego, zryczałtowanego cła na małe paczki o wartości poniżej 150 euro, które dotychczas korzystały z całkowitego zwolnienia z należności celnych. Wysokość nowej opłaty została ustalona na poziomie 3 euro.
Decyzja ta, podjęta przez ministrów finansów państw UE w grudniu 2025 r., ma charakter tymczasowy, ale niezwykle istotny. Obowiązywać będzie wszystkich sprzedawców spoza Wspólnoty, którzy są zarejestrowani w unijnym systemie elektronicznym IOSS (ang. Import One-Stop Shop).
System ten, stworzony pierwotnie w celu uproszczenia rozliczania podatku VAT, obejmuje obecnie aż 93% towarów sprzedawanych do UE przez globalne platformy e-handlowe. Wprowadzenie stałej stawki 3 euro ma uprościć procedurę poboru należności w okresie przejściowym, zanim w 2028 r. zacznie obowiązywać pełna reforma celna znosząca wszelkie progi zwolnień.
Dlaczego UE uderza w tanie przesyłki z Chin? Skala zjawiska w Polsce
Przyczyn wprowadzenia nowej opłaty jest kilka: od gospodarczych, przez ekologiczne, aż po kwestie bezpieczeństwa. Jak podkreślił komisarz UE ds. budżetu, Piotr Serafin, decyzja ta jest „krokiem w kierunku przywrócenia uczciwej konkurencji”.
– Codziennie do UE trafia ponad 12 milionów paczek. Dotychczas towary zagraniczne o wartości poniżej 150 euro korzystały ze zwolnień celnych. Dzięki dzisiejszej zgodzie Rady od przyszłego roku importerzy zapłacą 3 euro za każdą sztukę – pisał Piotr Serafin pod koniec ubiegłego roku na platformie X.
Z perspektywy unijnych decydentów obecny model sprzyja nieuczciwej konkurencji wobec europejskich przedsiębiorców. Ci bowiem – w przeciwieństwie do podmiotów z Państwa Środka – muszą spełniać restrykcyjne normy jakościowe i środowiskowe. Zdaniem Makisa Kerawnosa, ministra finansów Cypru, zniesienie zwolnień „pomoże wesprzeć unijne przedsiębiorstwa i utrudni działanie nieuczciwym sprzedawcom”.
Dodatkowym argumentem Rady Unii Europejskiej była walka z odpadami. Tania odzież i elektronika niskiej jakości często szybko kończą na wysypiskach, obciążając budżety gmin kosztami recyklingu.
Masowa skala
- Skala zakupów z chińskich portali jest ogromna – w tym również w Polsce – i w pełni uzasadnia radykalne kroki Brukseli. Z raportu „Chińskie platformy e-commerce a polska gospodarka”, przygotowanego przez Izbę Gospodarki ekonomicznej, wynika, że już co drugi dorosły Polak dokonał zakupu na chińskiej platformie w ubiegłym roku.
- W samym 2025 roku trzy największe platformy (Temu, AliExpress, Shein) mogły sprzedać w Polsce towary o wartości nawet 11,6 mld zł. Rocznie do rąk polskich konsumentów trafia ok. 100 mln przesyłek, co daje średnio trzy paczki na mieszkań
- Szacuje się przy tym, że aż 91% małych przesyłek trafiających do UE pochodzi właśnie z Chin.
Opłaty naliczane nie od paczki, od zawartości przesyłki
Dla konsumentów i firm logistycznych najważniejsze jest zrozumienie mechanizmu naliczania nowej opłaty. Wbrew potocznemu rozumieniu, cło w wysokości 3 euro nie będzie naliczane „od pudełka”, lecz od kategorii towarów (pozycji taryfowych) znajdujących się wewnątrz przesyłki.
Oznacza to, że jeśli w jednej paczce zamówimy przedmioty należące do różnych kategorii według unijnej nomenklatury celnej, koszt cła zostanie zwielokrotniony.
Dla zilustrowania tej zasady Rada UE posługuje się konkretnym przykładem: jeśli paczka zawiera bluzkę jedwabną i dwie bluzki wełniane, to należy uznać, że ze względu na różne podpozycje taryfowe przesyłka zawiera przedmioty z dwóch odrębnych kategorie. W takim przypadku należne cło wyniesie 6 euro (dwukrotność opłaty podstawowej).
Co to oznacza w praktyce?
- Wzrost kosztów końcowych.
Dla produktów kosztujących kilka czy kilkanaście złotych dopłata rzędu 13–14 zł (3 euro) może drastycznie obniżyć opłacalność zakupu. - Zmiana strategii kupujących.
Importerzy będą unikać „mieszania” towarów w jednym zamówieniu, a platformy będą dążyć do optymalizacji pakowania, by minimalizować liczbę kategorii taryfowych w jednej paczce. - Nowe wyzwania operacyjne dla logistyki.
Firmy kurierskie i celne będą musiały sprostać nowym wymogom deklarowania zawartości paczek z dużą precyzją, a to – w kolejnym kroku – może wpłynąć na czas odpraw.
W sumie nowe przepisy to jasny sygnał, że unijny rynek przestaje być „wolną amerykanką” dla taniego importu z Azji. Choć dla wielu Polaków, przyzwyczajonych do zakupów za „grosze”, będzie to bolesna zmiana, UE argumentuje, że jest to cena za bezpieczeństwo, ochronę środowiska i przetrwanie europejskiego handlu.














